Opis Serialu

Ślepnąc od świateł to thriller produkowany przez HBO, który opowiada o siedmiu dniach z życia warszawskiego dilera kokainy. Jego perfekcyjna codzienność zaczyna zmieniać się w chaos, a on sam staje w obliczu konieczności dokonania najważniejszych życiowych wyborów i zderzenia się z prawdą o sobie.

Więcej o filmie (aktorzy, reżyseria)

Najnowsza recenzja

Finał Ślepnąc od świateł utrzymał bardzo dobry poziom sezonu, a nawet miejscami go podwyższył. Oceniam.

Kuba po ostatnich wydarzeniach i spotkaniu z policją postanawia jak najszybciej uciec i lecieć do Argentyny. Jednak najpierw chce urządzić sobie pogawędkę z Mariuszem, który zdradził miejsce zamieszkania dilera stróżom prawa. Prezenter zdradza bohaterowi, że wszystkie informacje otrzymał od Pauliny. Wkrótce przeciwko dilerowi zwraca się jego zwierzchnik, Jacek, który chce odzyskać pieniądze z nieudanej transakcji. Z opresji Kubę ratuje zamach, ale tylko po to, by Dario złożył naszemu bohaterowi propozycje nie do odrzucenia.

Finalna część odcinka to po raz kolejny aktorski popis Jana Frycza w roli Dario. Scena rozmowy gangstera i Kuby to prawdziwy majstersztyk kreacji aktorskiej ze strony doświadczonego artysty. Frycz doskonale operuje spokojem w psychologicznym aspekcie swojej postaci, jednak przy tym czuć grozę bijącą z głębi jego umysłu złoczyńcy. Według mnie to opanowanie w postawie Dario stwarza jeszcze mroczniejszy klimat niż podawanie jego psychopatii wprost. Antagonista jest momentami przerysowany, o czym świadczy kałasznikow trzymany przez niego w lodówce, jednak jest to przegięcie w odpowiednią stronę. Jan Frycz wypracował swoją kreacją demoniczność, która balansuje pomiędzy dosłownością a sferą tajemnicy. Nieważne, czy silnie wpływa na psychikę głównego bohatera czy mimochodem opowiada mu o morderstwie Jacka, w każdym z tych oblicz jest niesamowicie wiarygodny. Kamil Nożyński stara się jak może, aby dorównać doświadczonemu aktorowi, i wychodzi mu to nieźle, jednak w pełni ustępuje pola znakomitemu Fryczowi. A już scena rozmowy telefonicznej obydwu bohaterów sprawia, że tylko utwierdziłem się w fakcie, że Dario to być może najlepszy czarny charakter w historii polskiej telewizji.

Świetnie wypada również sam wątek podróży Kuby po swoich stałych klientach w poszukiwaniu pieniędzy dla Jacka. Twórcy przedstawiają tę wędrówkę jako swoistą wiwisekcję tła społecznego. Każda z postaci, które pojawiły się w serialu do tej pory, dostaje tutaj swoje pięć minut, przez co sceny z ich udziałem są bardzo dobrymi etiudami. Ukazują one barwną paletę ludzkich emocji. Przez to sekwencje mają wymiar bardzo uniwersalny, ponieważ mimo pochodzenia pozornie z innego świata problemy poruszane w trakcie wędrówki Kuby są w udziale każdego z nas. To sprawia, że w pewnym momencie możemy nawet utożsamić się z którąś charakterologiczną kreacją na ekranie. A znajdziemy tutaj fantastyczną mozaikę typów osobowości. Raper, który odnalazł sens w życiu, znudzona swoją codzienną egzystencją kobieta czy walczący o odrobinę uwagi prezenter. Wszystkie te postacie mocno ubogacają opowieść, stając się swoistym wyznacznikiem mentalnej metamorfozy głównego bohatera. Połączenie tych wszystkich elementów w sprawnie działającą maszynę wyszło twórcom naprawdę dobrze.

W tym wypadku moim faworytem staje się Mariusz, który chyba najmocniej oddziaływał na Kubę w tym odcinku, oprócz oczywiście Daria. Cezary Pazura doskonale sprawdził się w tej dramatycznej kreacji człowieka, który pozornie ma wszystko, jednak tak naprawdę posiada ogromną pustkę w sercu. Aktor potrafi świetnie odnaleźć się w tych emocjonalnych tonach swojej postaci i wypuścić mrok w niej drzemiący na zewnątrz. Mariusz to bardzo dobrze napisana postać, pełna psychologicznej głębi, którą Pazura operuje z należytym szacunkiem i oddaniem. Widać to choćby w scenie, w której mówi Kubie o tym, że to Paulina dała mu informację o dilerze. Mimo ogromnej apatii i emocjonalnego upadku tego bohatera, jest on zwycięzca w tym mentalnym pojedynku z głównym bohaterem. Na uwagę zasługuje również świetne zawiązanie relacji Paziny i Kuby, która nadal mieści się w bardzo toksycznych tonach, jednak podpartych niewymuszonym, emocjonalnym pragnieniem. Mimo że bohaterowie pojawiają się razem w zaledwie jednej scenie, gdy mają za chwilę odlecieć do Argentyny, czuć ogromną chemię pomiędzy Kamilem Nożyńskim a Martą Malikowską. Za wykreowanie tej więzi należą im się słowa uznania.

Finałowy odcinek Ślepnąc od świateł spełnił moje oczekiwania w stu procentach. Świetne, otwarte zakończenie, bardzo dobrze poprowadzona narracja i po raz kolejny aktorstwo najwyższej próby. Serial HBO ma wszystkie zadatki na to, aby stać się dziełem kultowym. Polecam.

Pokaż całą recenzję