Opis filmu

Film Soldado jest kontynuacją produkcji pt.: Sicario z 2015 roku. Fabuła skupia się na eskalacji wojny z narkotykami wzdłuż granicy Stanów Zjednoczonych z Meksykiem.

Matt i Alejandro powracają na pogranicze amerykańsko-meksykańskie, by dopaść Carlosa Reyesa, narkotykowego barona, który trudni się także przemytem broni dla terrorystów.

To co miało być szybką i stosunkowo prostą misją, wkrótce przeradza się w prawdziwą wojnę. Okazuje się bowiem, że Pentagon wydał zgodę na użycie oddziałów specjalnych i ciężkiego uzbrojenia do bezwzględnej walki z sojusznikiem terrorystów. Matt i Alejandro wiedzą, że te metody na pograniczu zamiast przynieść upragniony skutek, mogą wywołać katastrofę. Alejandro podejmuje się samotnej misji po drugiej stronie granicy, która każe mu się cofnąć w głąb mrocznej przeszłości, o której tak pragnął zapomnieć. [opis dystrybutora kino]

Więcej o filmie (aktorzy, reżyseria)

Najnowsza recenzja

Alejandro powraca by dalej, z błogosławieństwem rządu USA, rozprawiać się z kartelami narkotykowymi w Meksyku.

Sytuacja na granicy amerykańsko-meksykańskiej wciąż jest napięta. Kartele zarabiają ogromne pieniądze na nielegalnym przerzucie ludzi przez granicę. Rząd amerykański może i nawet przymknąłby na to oko, zdając sobie sprawę z tego, że jest to walka z wiatrakami, niestety, problem pojawia się w momencie, gdy wraz z nielegalnymi emigrantami do Stanów Zjednoczonych zaczynają także przedostawać się wojownicy z bliskiego wschodu, którzy następnie organizują ataki terrorystyczne na ludność cywilną. Na to nie może być zgody. Dlatego prezydent USA wyraża zgodę na umieszczenie karteli na liście ugrupowań terrorystycznych, co daje wojsku dużo więcej narzędzi w walce z nimi. Matt Graver (Josh Brolin) ma zaplanować akcję mającą na celu wywołanie wojny wśród karteli. Do tego będzie potrzebować pomocy Alejandro (Benicio Del Toro), byłego prawnika, który teraz jako Sicario pała żądzą zemsty na kartelach.

Pierwsza część z 2015 roku w reżyserii Denisa Villeneuve była genialna zarówno pod względem scenariuszowym jak i wizualnym. Wszechpanujący pył i brud pustynnej granicy był dla widza praktycznie namacalny. Wylewał się z każdego kadru. Do tego dochodził jeszcze klimat ciągłego zagrożenia, ludzkiej znieczulicy i niejednoznaczne postaci. W kontynuacji Stefano Sollimy tego brakuje. Jest zbyt czysto. Nie ma też bohatera, który podczas biegu wydarzeń przechodzi jakąś przemianę. Matt Graver dalej jest oddanym żołnierzem, który wykonuje zadania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa jego ojczyźnie. Ma jednak na tyle twardy kręgosłup moralny, by nie zamienić się w zwierzę pościgowe, ślepo wykonujące każdy, nawet najbardziej niedorzeczny rozkaz. Brolin świetnie sprawdza się właśnie w takich rolach – twardzieli, ale ze swoimi zasadami, potrafiącymi postawić na swoim i gdy tego trzeba nawet w sposób fizyczny postawić się przełożonym. Razem z Benicio del Toro tworzą świetny duet. Często rozumieją się bez słów. Widz z miejsca to kupuje.

Problemem jest trochę zbyt rozciągnięty scenariusz. Niektóre sceny ciągną się bez końca, strasznie wytrącając akcję z jej rozpędu. Miejscami Sicario 2: Soldado do złudzenia przypomina Logana zarówno pod względem tematyki jak i sposobu prowadzenia historii. Tu również pojawia się dziewczynka, którą trzeba bezpiecznie przeprowadzić przez granicę, chroniąc przed ludźmi, którzy chcą jej zrobić krzywdę. Podobnie jak w filmie Jamesa Mangolda, podczas tej drogi bohaterowie natrafiają na dobre dusze, które z narażeniem własnego życia postanawiają im pomóc.

Pierwsze Sicario zaskakiwało tematyką i wykonaniem. Druga część po prostu kontynuuje obrany kierunek, ale wykonanie jest gorsze. Widz nie ma tego poczucia realizmu, jaki towarzyszył mu w 2015 roku. Nie jest to zły film. Nie jest to nawet średniak, ale po prostu nie unosi ciężaru produkcji Villeneuve i stąd pewne rozczarowanie. Sicario 2: Soldado swoim zakończeniem sugeruje powstanie kolejnej części, co zresztą zapowiedział twórca scenariusza Taylor Sheridan. Mam tylko nadzieję, że nie będzie się on z nim spieszył i dopracuje go przed oddaniem do zrealizowania kolejnemu reżyserowi.

Pokaż całą recenzję